FB email Pinterest Insta

EIN HERRLICHER SCHITAG

2014/01/06

Dziś zaczynam po niemiecku, bo jestem właśnie w Austrii, gdzie spędzam pierwszy w życiu zimowy urlop. Po raz pierwszy próbuję również swoich sił w narciarstwie, które do najłatwiejszych sportów zimowych nie należy, zwłaszcza jeśli ma się lat 25+ i odwagę do podejmowania sportowego ryzyka na poziomie praktycznie zerowym ;)

No dobra, nie pierwszy raz miałam na nogach narty, ale chyba powinnam zupełnie wyrzucić z pamięci próby samouczenia się w Poroninie, gdzie w zapiętych narciarskich butach szłam z pensjonatu na stok 2 kilometry tylko po to, żeby popłakać się z bólu po dotarciu do celu... Poza tym, po prostu nie da się opanować jazdy na nartach, jeśli nie ma nikogo, kto chociaż w minimalnym stopniu wytłumaczy, jak to zrobić. Tak więc, po dniu podchodzenia na oślą łączkę, zjeżdżania z niej i hamowania na płocie, zrezygnowałam z wypraw na stok i przestawiłam się na spacery po okolicy. Oczywiście nie żałuję całej wyprawy, bo mam kolejne ciekawe wspomnienie z czasów studenckich ;)

Tutaj mam na szczęście instruktora i powoli łapię o co chodzi. Nie obyło się oczywiście bez upadków, ale najważniejsze, że były przeze mnie wyuczone i kontrolowane, bo mogło się skończyć płaczem, a nie śmiechem. Prawdopodobnie czerwone i czarne (o zgrozo!) trasy poczekają do następnego zimowego wypadu, ale mam jeszcze 3 dni na opanowanie niebieskich :) 

Zostawiam Was ze zdjęciami, enjoy!





2 komentarze:

  1. Gratuluję zdrowego dystansu do siebie. Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie miałam nart na nogach i chętnie bym spróbowała tego sportu. Dobry sposób na przetrwanie zimy. Jak widać po ostatnich przykładach nie jest to zbyt bezpieczny. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń