FB email Pinterest Insta

SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH KIEROWCÓW

2014/01/03

W okresie świątecznym większość czasu spędziłam za kółkiem, a przemierzając prawie 1200 kilometrów niejedno na drodze widziałam. Pozostaję więc w tematyce "samochodowej" i przedstawię Wam dość subiektywną, ale chyba też bardzo prawdziwą, listę głównych grzechów kierowców. Mam nadzieję, że nie popełniacie ich zbyt często ;)

1. Wjeżdżanie na zakorkowane skrzyżowanie, bo jest zielone. 
Tak tak, no przecież jest zielone! A że ono zaraz się zmieni i kierowcy drogi prostopadłej trochę przeze mnie postoją, to chyba już nie mój problem? Chyba jednak byłoby dla wszystkich lepiej, gdyby kierowcy bardziej odpowiedzialne zachowywali się na drodze, przejazd przez skrzyżowanie odbywał się sprawnie, a korki nie rosły.

2. Na zakładkę czy na mijankę?
Wydawałoby się, że to po chińsku, ale nie, po polsku ;) Skręcając w lewo możemy przejechać za (zakładka) lub przed (mijanka) samochodem skręcającym w lewo, ale z naprzeciwka. Często sposób jaki wybierzemy zależy od układu skrzyżowania i musimy podjąć decyzję na miejscu, a znaki poziome na jezdni lub znaki drogowe nie pomagają. Niestety, skręcając na zakładkę często blokujemy sobie nawzajem przejazd. Skręcanie na mijankę jest najlepszym wyjściem na skrzyżowaniach, gdzie obowiązuje sygnalizacja bezkolizyjna. Ułatwiamy więc skręcanie sobie i kierowcom z naprzeciwka.

3. Nieużywanie kierunkowskazów.
O zgrozo! Biłabym, aż by puchło gdzie trzeba! Czasami jesteśmy w stanie przewidzieć, że dany kierowca zamierza skręcić, bo zwalnia, widać przez szybę, że się rozgląda. Ok, wybaczam. Ale jak ktoś przyspiesza albo, co gorsze, wyprzedza, żeby za chwilę gwałtownie hamować i skręcić bez kierunkowskazu, to już mówię kuchenną łaciną.

4. Trzymanie za wszelką cenę swojego miejsca.
Nieużywanie kierunkowskazów to jedno, a pozostawanie obojętnym na ich użycie przez innych kierowców, to drugie. Kierowcy kurczowo trzymają się swojego miejsca w szeregu i nie wpuszczają innych kierowców, którzy zamierzają zmienić pas. Ile przez to zaoszczędzą? Minutę? A korki rosną.

To tyle jak dla mnie, jeśli chodzi o centrum miasta. Nie wspominam już o zajmowaniu jednym autem dwóch miejsc na parkingu, podnoszenia upuszczonych na dywanik przedmiotów czy ignorowaniu pieszych, bo musiałabym stworzyć listę 100 grzechów kierowców. Jeśli chodzi o jazdę poza miastem, to wielu kierowców może mieć trochę na sumieniu.

5. Wyprzedzanie rzędu samochodów, które zaczynają zwalniać. Nie zawsze oznacza to, że na początku rzędu jedzie "zawalidroga", a wszyscy za nią boją się wyprzedzić. Może to oznaczać, że pierwszy samochód zamierza skręcić w lewo, czego po prostu nie widać. Wyprzedzając ryzykujemy więc uderzenie skręcającego auta. Zdarzyło mi się raz czy dwa zatrzymać w ostatniej chwili przed skrętem, żeby przepuścić pędzący samochód, więc teraz już chyba mam nawyk ciągłego spoglądania w lewe lusterko podczas podobnych manewrów.

6. Pozostawanie na pasie awaryjnym.
Chyba większość z nas tak ma, ja na pewno, że nie lubimy jak ktoś nam siedzi na ogonie i aż czujemy jego lub jej emocje, kiedy bardzo chce, ale nie może nas wyprzedzić, bo z naprzeciwka ciągnie się rząd samochodów. W takich przypadkach, głównie na drogach ekspresowych, zahaczamy dość znacznie o pas awaryjny, żeby delikwenta puścić. Niby nic w tym złego, chociaż można dostać za to mandat, także uważajcie ;) Gorsze natomiast jest pozostawanie na takim pasie, bo nigdy nie wiemy, czy w momencie, kiedy jesteśmy wyprzedzani, na pasie nie pojawi się pieszy lub rowerzysta, a wtedy tragedia murowana.

7. Zasada zamka błyskawicznego - a co to?
To jest mój hit. Grzech największy i niewybaczalny, czyli ignorowanie zasady zamka błyskawicznego. Często wynika to z niewiedzy kierowców, ale głównie z ich świadomego zachowania lub pewnych ciekawych przekonań. Sytuację najlepiej obrazuje filmik. Enjoy :)


A Wy jak oceniacie zachowanie kierowców na drogach? Może chcielibyście coś dodać do mojej listy?

2 komentarze:

  1. Podziwiam;o Mój największy kurs był do sklepu i powrót z niego;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia wprawy ;) Ja jeżdżę już 8 lat, a swój strach przełamałam na łódzkich ulicach :)

      Usuń