FB email Pinterest Insta

ODWIECZNY BRAK CZASU!

2014/02/19

Już w poprzednim poście usprawiedliwiałam swoją nieobecność na blogu pracą. Niewiele się zmieniło - ostatnio dużo pracowałam, a kiedy wracałam do domu, marzyłam o tym, żeby jak najszybciej pójść spać. Z drugiej strony, kiedy kładłam się spać przed 23.00, to miałam wyrzuty sumienia! W końcu mogłam zrobić w tym czasie coś poży- tecznego. A czasu ciągle za mało!


Przyznam też szczerze, że zabrakło mi ostatnio pomysłów na nowe posty. Przeglądałam więc dziś inne blogi, trochę dla relaksu, trochę w poszukiwaniu inspiracji. Podczas tych poszukiwań wpadłam na "Post o tym, że nie ma posta" dziewczyn z Mamy sposób! I wbrew pozorom, wpis o braku czasu dał mi małego kopa. Opowiem Wam więc, jaki cudowny sposób na brak czasu niedawno odkryłam.  

Otóż jest on niezwykle banalny - w godzinach wieczornych biorę rozwód z komputerem (tak tak, dziś zrobiłam mały wyjątek, ale to dlatego, że wzięłam krótki urlop w pracy). Na początku było ciężko, w końcu łączy nas bezwarunkowa miłość i silne uzależnienie. I wiecie co? Zyskałam na tym cudownym posunięciu kilka godzin życia. Ostatnio przeznaczam je głównie na czytanie, ale latem pewnie dojdzie więcej sposobów na bardziej aktywne spędzanie czasu.

Na nieustające zmęczenie po pracy i walkę z opadającymi powiekami też jest sposób. Sen! Wiele razy zmuszałam się, żeby wytrzymać jeszcze trochę, przecież kiedyś codziennie chodziłam spać po północy, a znajomi ciągle powtarzają, że wyśpię się po śmierci... Wolę się jednak wyspać za życia, a w dzień nie przypominać zombie. Mam wtedy więcej zapału i motywacji, co pozwala lepiej wykorzystać wolny czas.


Nie chcę Was kolejny raz zanudzać recenzjami książek, ale ta świetnie wpisuje się w klimat posta. Do tego jest to nowość i pewnie na niejednym blogu spotkaliście się z opiniami na jej temat. Mowa o "Zaklinaczu czasu" Mitcha Alboma. Sama skusiłam się na jej zakup po przeczytaniu recenzji. Tyle że z recenzjami jest tak, że są bardzo subiektywne, a ilu czytających, tyle opinii.

Główne postaci występujące w książce są bardzo różne. Jedna nie chce pogodzić się ze zbliżającą się śmiercią, pragnie mieć więcej czasu i za wszelką cenę chce przedłużyć swoje życie. Drugą spotyka miłosne rozczarowanie i podejmuje decyzję, aby popełnić samobójstwo. Historie obu postaci są bardzo proste, w końcu chyba każdy z nas przeżył nieszczęśliwą miłość i każdego czeka śmierć. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów, być może planujecie przeczytać "Zaklinacza", ale nie powstrzymam się od porównania jej do "Opowieści wigilijnej" Dickensa lub "Stokrotek w śniegu" Evansa. Według mnie, autor mógł w nieco ciekawszy sposób połączyć losy tych dwóch osób. Chyba okładkowe hasło "Dla miłośników Alchemika" powinno mi dać do myślenia.

8 komentarzy:

  1. Ja nim się położę wydłużam jeszcze "dzień", odwlekam łóżko. Może coś się jeszcze wydarzy.. No ale wreszcie się kładę. Tak jak dziś na przykład. Niestety mocno po północy. Kolejny dzień minął i znów nic szczególnego się nie wydarzyło i znów niczego szczególnego nie dokonałem.. Też tak czasem macie? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam, ale ostatnio rezygnuję z tego oczekiwania z nadzieją, że to raczej w dzień może wydarzyć się coś szczególnego i po prostu idę się wyspać ;)

      Usuń
  2. ten rozwód z komputerem to czasami rzeczywiscie świetne rozwiązanie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nadal stanowczo utrzymuję, że doba jest za krótka :) A tę książkę mam na swojej liście do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeczytasz, podziel się swoją opinią :)

      Usuń
  4. Ja zawsze mówię nie mam czasu, a chyba też przydałby się mi rozwód z komputerem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas mamy na to, na co chcemy go mieć ;))

    OdpowiedzUsuń