FB email Pinterest Insta

SZPITAL

2014/02/11

Za moją dłuższą nieobecność na blogu odpowiadają głównie wyczerpujące nadgodziny w pracy oraz Szpital autorstwa Karin Wahlberg. Okładka jest dosyć zachęcająca, głównie dlatego, że pojawia się magiczne słowo "bestseller" oraz liczba sprzedanych egzemplarzy - podobno bardziej wierzymy w fakty, które są poparte liczbami, więc jak tu nie uwierzyć, że książka jest warta przeczytania? ;)























Otóż nie do końca. Książka jest dość opasła i pojawia się w niej tyle nazwisk, że wymaga wyjątkowego skupienia czytającego. Co jakiś czas musiałam kartkować przeczytane rozdziały w poszukiwaniu chociaż małej podpowiedzi, kim dana osoba była i czemu znowu się pojawia. Mniej więcej w połowie książki przestaje to być większym problemem, ale trochę dziwny sposób pisania, czyli około 2-3 stron na jedną historię, a później zmiana, jest dość męczące.

Wracając do okładki, miałam nadzieję, że będzie to thriller medyczny, które bardzo lubię, ale jakimś dziwnym trafem mojej uwadze umknął napis "seria kryminałów". Gdyby go nie było, byłabym mocno zawiedziona. Motyw szpitala przewija się przez powieść, ale jest raczej mało znaczącym tłem. 

Historia jest na początku dość zawiła, a z każdym kolejnym rozdziałem miałam nadzieję, że w końcu znacząco się rozwinie. Niestety, domyślenie się, kto jest sprawcą zbrodni przychodzi z łatwością, w książce nie ma wyraźnego punktu kulminacyjnego, a ciąg wydarzeń nie trzyma w odpowiednim napięciu. Książkę zaliczyłabym do tych, które czyta się do końca tylko dlatego, że jest nam szkoda czasu poświęconego na przebrnięcie połowy.

Czytaliście tę lub inną książkę autorstwa Karin Wahlberg? Jestem ciekawa czy macie podobne zdanie. Ja do tej autorki już raczej nie wrócę.

2 komentarze:

  1. Motyw szpitala przewija się, ale jest raczej mało znaczącym tłem, ciąg wydarzeń nie trzyma w napięciu... Pachnie trochę serialem "Na dobre i na złe" więc chyba będę się trzymać od szpitala jak najdalej.

    OdpowiedzUsuń