FB email Pinterest Insta

LONG TIME NO SEE

2014/03/27

Od ostatniego wpisu minęły dwa tygodnie, a ja mam wrażenie, jakby wieki mnie tu nie było! Postanowiłam nadrobić zaległości w pisaniu postów, ale tym razem nie będę Was zasypywać kolejnymi recenzjami książek (niestety nie trafiłam ostatnio na nic godnego polecenia), ponieważ zamierzam uzupełnić trochę inne kategorie. Dziś otworzę zatem swoją kosmetyczkę :)

Jestem pewna, że nie raz zdarzyło Wam się szukać recenzji kosmetyków na blogach. Ja do tej pory trafiałam na opinie produktów do makijażu czy pielęgnacji, które kosztują tyle, co używany samochód, więc podziwiałam jedynie ładne obrazki. Niedawno jednak zdecydowałam się kupić zachwalany na blogach zestaw kosmetyków Clinique - System 3 kroki. Rekordów cenowych nie bije, więc co mi tam. Zamierzam przetestować i się nie rozczarować. Co z tych zamiarów będzie? Zobaczymy już niedługo :)

Wykorzystam jednak oczekiwanie na przesyłkę na pokazanie Wam czego używam i z czego jestem zadowolona. Nie kupuję najtańszych kosmetyków, ale na górne półki w drogeriach też raczej nie spoglądam. Do moich ulubionych średniaków należą produkty do pielęgnacji Garnier, kosmetyki do makijażu Rimmel, Manhattan i Maybelline. Perfumy i dezodoranty zamawiam z Avonu - są sprawdzone i przystępne cenowo.




Moim hitem ostatnich tygodni jest Peeling Brusher od Garnier. Inspiracją do stworzenia szczoteczki z elastycznych mikrowłókien jest chyba niebotycznie droga szczoteczka Philips VisaPure. Peeling Brusher świetnia usuwa martwy naskórek, a kwas salicylowy zawarty w żelu bardzo dobrze dezynfekuje i redukuje niedoskonałości.

Jeśli chodzi o podkład, to już na dobre zaufałam BB Cream Miracle Perfection również od Garnier. Dzięki niemu oszczędzam na bazie pod podkład oraz na kremie nawilżającym na dzień. Co prawda BB nie kryje zbyt dobrze niedoskonałości i bez pudru się nie obejdzie, ale skóra jest nawilżona i gładka. 


Puder Manhattan gości w mojej kosmetyczne już od dawna i już z niego nie zrezygnuję. Niedawno odkryłam też róż Manhattan - Trio Effect Blush. Ułożenie kolorów jest idealne, bo zawsze mogę zdecydować czy będzie to róż czy brąz, w zależności od okazji i koloru cienia do powiek. Tutaj ograniczam się do dwóch tonacji kolorystycznych - brązów i grafitów (jasnym niebieskim rozświetlam górną część powieki).


Mała czarna z Avon mnie urzekła! Od jakiegoś czasu używam też dezodorantu w kulce o tym samym zapachu - jest świeży i nie brudzi czarnych ubrań. Ostatnio skusiłam się też na nowy tusz do rzęs Aero Volume Blackest Black i zostanie ze mną już na dobre :) Wydłuża, pogrubia, ale nie zostawia grudek i nie jest ciężki. Strzał w 10!

Hope you liked it!

6 komentarzy:

  1. Lubię małą czarną, teraz trochę od niej odpoczywam, ale lubię.

    A i wcale nie mam dużo kosmetyków :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby kupuję nowe kosmetyki dopiero wtedy, gdy używane mi się kończą, ale jakimś cudem zajmują pół łazienki ;)

      Usuń
  2. Jakoś nie mam przekonania do produktów z Avonu, szczególnie kosmetyków kolorowych, aczkolwiek też jestem zwolenniczką kupowania kosmetyków ze średniej półki cenowej. Rozmawiałam niedawno z konsultantką z drogerii i mówiła, że często jedna fabryka produkuje kosmetyki tańsze i droższe i niczym się one nie różnią, poza marką i ceną.

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie używałam tuszów do rzęs z Avonu. Chyba muszę się w końcu skusić, bo slyszałam pare na prawdę dobrych opinii:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się ten róż z Manhattanu - muszę go obejrzeć na żywo.

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię ten peeling brusher od Garniera :)

    OdpowiedzUsuń