FB email Pinterest Insta

OFERUJĘ PRACĘ!

2014/03/13

Niektórzy z Was pewnie już wiedzą, że pracuję w hotelu. Nawet kiedyś coś na blogu o pewnej śmiesznej sytuacji w pracy wspomniałam. W hotelarstwie i gastronomii jest tak, że rotacja pracowników jest dość duża i zawsze przeraża mnie myśl, że znowu będę musiała szukać nowej osoby. O żmudnym i męczącym szkoleniu nie wspominając.

Niestety, dziś nadszedł ten dzień. Wystawiłam ogłoszenie. Czarno na białym jest w nim napisane, że poszukuję osoby do pracy w recepcji, a kandydat musi znać język angielski w stopniu zaawansowanym. Do tego oczywiście podaję adres hotelu, no bo po co miałabym to ukrywać - inaczej więcej cefałek trafiłoby do kosza. W jakim byłam błędzie! Kolejny raz spotykam się z tak zwaną masówką. Ludzie wysyłają CV tak naprawdę nie patrząc, gdzie znajduje się miejsce pracy oraz jakie wymagania muszą spełniać. 

Najpierw oczywiście pomyślałam, że marnują mój czas, no bo ja te cefałki muszę czytać. Później miałam niezły ubaw, a na końcu nie wiedziałam czy dalej wierzyć w istoty rozumne. Dlaczego? Bo ludzie, którzy wbrew pozorom 20 lat mają już skończone, nie wiedzą jak powinno ich zgłoszenie wyglądać i chyba w głębi serca nie chcą tej pracy dostać, no bo zawsze lepiej na garnuszku u mamy (ale mamusia nie będzie zła, bo przecież pracy szukają!). 

Jest tyle przydatnych informacji w Internecie, znajomi pewnie chętnie pomogą, w radiu trąbią o tym, gdzie znaleźć wzory CV, a ja dostaję zgłoszenia w formacie bliżej mi nieznanym (a naprawdę wiele formatów znam), co drugie zdjęcie wjeżdża na tekst albo odwrotnie. Co lepsi kandydaci nie lubią się dzielić swoim numerem telefonu, ale za to chętnie chwalą się swoimi adresami mailowymi! Dzisiejsza wygrana trafia do szczęściary z adresem kiniutek@xx.xx! :) Na szczęście kiniutek wiedziała, jak powinno wyglądać zdjęcie do CV, bo jej rywalki przed zrobieniem zdjęcia wybrały się na solarium, a później pstryknęły słit focię kamerką internetową.

Trzymajcie kciuki, może w końcu znajdę jakiś diamencik :)

10 komentarzy:

  1. Super tekścik, ale nic nie przebije kiniutka/ki. Gratuluję poczucia humoru, ubawiłam się.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kiedyś pracowałam w hotelu i przyjmowałam do pracy recepcjonistki, więc dobrze wiem, o czym piszesz. Dalsze schody się zaczną podczas rozmowy, bo nie dla wszystkich znajomość języka oznacza to samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, na rozmowach okazało się, że według niektórych kandydatów znajomość języka angielskiego na poziomie komunikatywnym wcale nie oznacza, że umieją się poprawnie przedstawić... Nie mówiąc już o nawiązaniu "small talk".

      Usuń
  3. Mam kolegę, który - z racji zajmowanego stanowiska - musi zajmować się od czasu do czasu czymś podobnym. Również opowiadał mi historie o źle sformatowanych CV, braku doświadczenia w konkretnej branży, ale wspomniał mi również o absurdach rozmów rekrutacyjnych. Przykładowo: zaprosił osobę ubiegającą się na dość wysokie stanowisko, ale nie potrafiła odpowiedzieć na najprostsze pytania z nim związane. Kwalifikacje niby były, ale w praktyce okazało się coś zupełnie innego...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie rozmowy kwalifikacyjne są niezbędne i na podstawie samego CV nie można nikogo przyjąć (a słyszałam o takich przypadkach). Ja spotkałam się podczas rozmowy z dosyć absurdalną odpowiedzią. Kandydatka - poproszona przeze mnie o powiedzenie kilku słów o sobie - odrzekła, że ma dziecko i męża. Tyle, kropka. Musiałam mieć ciekawą minę ;)

      Usuń
    2. No to faktycznie dowiedziałaś się dużo o jej osobie, hehe. :-D

      Usuń
  4. Ja miałem kiedyś sytuację przedziwną. Na rekrutację przyszło małżeństwo. Początkowo myślałem, że aplikują oboje ( oferowaliśmy kilka stanowisk ), ale nie : startował tylko młodzieniec. Na zadawane mu standardowe pytania rekrutacyjne ( dlaczego chce, co robił do tej pory, czy miał do czynienia z branżą i takie tam... ) odpowiadała za niego ŻONA. On nie odzywał się prawie wcale, chociaż stanowisko które chciał objąć wymagał pewnej elokwencji i obrotności. Jego bierność i podporządkowanie się DOMINANCIE - przekreśliły jego szanse. Cała ta sytuacja miała posmak kabaretu. Po czasie przyszła refleksja : zrobiło mi się go żal.

    aa

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze coś mi się przypomniało w kontekście oceny samego CV, bez rozmowy. Kiedyś złożyła podanie dziewczyna aplikująca na stanowisko sekretarki. W podaniu, liście motywacyjnym i cv roiło się od błędów ortograficznych. Na dodatek wyliczyła warunki : nie może w poniedziałki, w środy musi wyjść wcześniej, w piątki też coś...
    Nie zaszczyciłem jej zaproszeniem na rozmowę.

    aa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam kilka dni temu na dość natrętną kandydatkę... Dzwoniła do mnie co godzinę, również po 21:00, pisała smsy i... wysłała mi "serdeczną kartkę wielkanocną"! Ciekawa jestem (albo nie?) co by się działo, gdybym ją zatrudniła.

      Usuń
    2. Żeby ten wątek jednostronnej zażyłości nie był postrzegany jako przykra pułapka, opiszę w kilku słowach, co mnie spotyka co jakiś czas. Jesienią przyjąłem do pracy w laboratorium absolwentkę biologii. Na spotkaniu opłatkowym podszedłem do niej z życzeniami i ze standardowymi pytaniami - jak jej się pracuje, czy się dobrze odnalazła u nas, czy jej w czymś pomóc itd. Od tej pory co pewien czas otrzymuję piękne, poetyckie sms-y : o świętach, o wiośnie, o radościach dnia codziennego...

      aa

      Usuń